czyli ostatnio przeczytałam książkę.

sobota, 5 października 2013

108. "Kaznodzieja" - Camilla Läckberg

21:47 Posted by Kasia No comments




 Książki tej autorki są dla mnie swoistym ewenementem. Nie sposób nie dopatrzeć się w nich niedociągnięć i słabych stron, język z pewnością nie jest najwyższych lotów, a dotarcie przeze mnie do połowy powieści bez pewności "kto zabił" pozostaje nieosiągniętym dotychczas przez autorkę sukcesem. A pomimo tego wszystkiego, każda kolejna część wciąga mnie bez pamięci.

Wszystko zaczyna się w momencie, kiedy mały chłopiec znajduje w Wąwozie Królewskim ciało młodej kobiety. Na miejscu szybko zjawia się policja i dokonuje makabrycznego odkrycia - po podniesieniu zwłok okazuje się, że zostały one ułożone na dwóch szkieletach. Kości są bardzo stare, ale niewątpliwie ludzkie. Rozpoczyna się poszukiwanie mordercy(ów?), a w sprawie od początku przewija się rodzina Hultów, z której pochodzi dwóch miejscowych złodziejaszków.

Trudno nazwać "Kaznodzieję" dziełem wybitnym lub choćby wyróżniającym się. Jednak ta opowieść ma coś w sobie, coś, każe czytelnikowi nie spać do jakichś koszmarnie późnych godzin tylko dlatego, aby przeczytać jeszcze jedną stronę. Już na sto procent ostatnią. Na mur-beton.

Szczerze polecam wyłączenie na chwilę krytyka literackiego w głowie i zanurzenie się w tym literackim popie. Naprawdę, warto.

7/10
4/5

czwartek, 3 października 2013

107. "Wypychacz zwierząt" - Jarosław Grzędowicz

22:38 Posted by Kasia No comments





Najpierw, jeszcze przed premierą książki, uwagę zwróciła okładka. Piękna, pociągająca, natychmiastowo wywołując chęć przeczytania. Dzieła dokończyła promocyjna cena ebooka i stało się - nowego Kindle zainaugurowałam zbiorem opowiadań Grzędowicza.

"Ludzie widzą to, co chcą widzieć" głosi okładka. I faktycznie, ktoś pewnie widzi w tej książce monotematyczny choć subtelny, motyw przewodni. Ktoś inny, irytującą niekonsekwencję w długości kolejnych opowiadań. A może skłonność autora do nadmiernego rozwodzenia się nad nieistotnymi szczegółami.

Ja widzę zbiór pełen niespodzianek. Choć nie da się ukryć, że motyw II wojny światowej wyskakuje w nim w dosyć niespodziewanych miejscach, skłonił mnie on do pewnych przemyśleń i trochę innego spojrzenia na to, co czytam. Różnorodność w zakresie długości opowiadań czyni lekturą po prostu urozmaiconą i sprawia, że trudniej mi się było nią znudzić. Podsumowując, przeczytałam tę książkę z przyjemnością.

A okładka nie ma z zawartością związku absolutnie żadnego. Ale i tak jest piękna.

8/10
4/5

sobota, 7 września 2013

106. "Dziennik" - Anne Frank

12:14 Posted by Kasia No comments
Przeczytałam już wiele książek mówiących o losach Żydów w czasie IIWŚ. "Dziennik" nie przypomina jednak żadnej z nich. Pisany przez młodą Holenderkę pamiętnik nie skupia się na działaniach wojennych, których opisy sprowadzają się głównie do strzałów słyszanych zza okna i relacji słuchanych ukradkiem w nielegalnym radiu. Dużo więcej czytamy o przemyśleniach Anne, o jej planach, obawach i uczuciach.

Ukrywanie się przed Niemcami nie mogło być komfortowe dla żadnego z mieszkańców Oficyny, jednak sytuacja Anne wydaje się być szczególna. Jej zapiski pokazują dojrzewanie dziewczyny, oznaki buntu, rodzącej się kobiecości, a wszystko musiało się dziać, gdy dziewczynka siedziała zamknięta na małej powierzchni, nie dość, że z rodzicami i siostrą, to jeszcze czwórką zupełnie obcych dla siebie ludzi. Mimo tej trudnej sytuacji, Anne nie traciła optymizmu. Zapisywała w dzienniku swoje plany, marzenia, wiedziała, co chce robić po wojnie.

Książka ta z pewnością nie jest literacką perełką, mnie osobiście trudno było również poczuć sympatię do postaci Anne wyłaniającej się z tych zapisków. Jednak nie o formę, ani o sympatię do bohaterki w tym wszystkim chodziło. Jest to przede wszystkim możliwość do zajrzenia w świat, który był codziennością dla ludzi żyjących 70 lat temu i którzy z powodu swojej wiary byli prześladowani. Wiedząc, jak skończyła się ta historia, czyta się ją bardziej jak relację właśnie, a nie powieść, relacją dość smutną, ale zmuszającą do przemyśleń i zdecydowanie wartą poznania.