czyli ostatnio przeczytałam książkę.

czwartek, 5 grudnia 2013

114. "Saszeńka" - Simon Sebag Montefiore

22:32 Posted by Kasia No comments

Nie pamiętam, kiedy i gdzie przeczytałam o tej książce. Było to jednak na tyle zachęcające, że widząc na nią promocję, nie wahałam się długo. Jak się okazało, miałam rację.

Tytułową bohaterkę spotykamy po raz pierwszy w roku 1916. Młoda, szesnastoletnia dziewczyna, baronówna, uczennica prestiżowej szkoły dla dziewcząt, zostaje aresztowana. Okazuje się, że zafascynowana ideologią komunistyczną, przystąpiła ona do partii i pomagała przygotować rewolucję bolszewicką.

Książka jest podzielona na trzy części. Przeczytawszy 1/3, zostajemy przeniesieni nas do roku 1939. Saszeńka jest już dorosłą kobietą, żoną czekisty, matką dwójki dzieci i szanowaną radziecką kobietą. Na przyjęciach gości najwyższe osobistości partyjne. Jej idealne życie zmienia się, gdy kobieta poznaje Benię Goldena, pisarza i intelektualistę, którego zatrudnia do pisania do magazynu dla radzieckich kobiet.

Bohaterką trzeciej, ostatniej części, jest Katinka, młoda doktorantka na Uniwersytecie w Moskwie. Zostajemy przeniesieni do czasów bardziej współczesnych, jest rok 1994. Co życie młodej kobiety, urodzonej pod koniec XX wieku ma wspólnego z losami Saszeńki? Warto przeczytać i się dowiedzieć.

"Saszeńka" to zachwycający obraz XX-wiecznej Rosji. Życie codzienne ludzi z różnych okresów historycznych zostało pokazane w sposób niesamowicie szczegółowy, Nie jest to powieść idealna - zdarzają się dłużyzny, a akcja jest przewidywalna już od pierwszych stron. Ale to nic. To pocztówka sprzed stu lat, trochę przybrudzona, naznaczona licznymi białymi plamami, ale mimo tego, a może właśnie dlatego, nie pozwalająca o sobie zapomnieć. Już wiem, że wrócę do niej nie raz.

9/10
5/5

czwartek, 14 listopada 2013

113. "Dziennik Helgi" - Helga Hoškova-Weissowá

19:19 Posted by Kasia No comments


Książek o tematyce Holocaustu z zasady, nie oceniam. Mimo że czytam ich dużo, na temat każdej mam jakąś tam swoją opinię, ale nie wydaje mi się właściwe wystawianie gwiazdek oceniających czyjeś wspomnienia i przeżycia z tak straszliwych czasów. Te książki nie muszą być napisane ładnymi zdaniami, nie muszą wciągać - mają przypominać.

Autorką jest czeska Żydówka, która w wieku trzynastu lat rozpoczęła swoją tułaczkę po gettach i obozach koncentracyjnych. Najpierw wywieziona wraz z rodzicami do Terezina, potem do Auschwitz, a na końcu do Mauthausen, gdzie trafiła zaledwie cztery dni po ostatnim zagazowaniu tysiąca Żydów, cały czas opisywała swoje życie w kolejnych zeszytach, dokumentując to, jak reżim hitlerowski traktował czeskich Żydów.

Czytając, łatwo zauważyć, że autorem zapisków jest dziecko. Być może dlatego, lektura wydaje się być mniej szokująca niż wspomnienia wielu Polaków z tych samych miejsc. Zresztą, sama Helga wspomina, że stykając się z Polakami więzionymi w tych samych miejscach, widać było, że byli oni traktowani zdecydowanie gorzej. Nie sposób jednak wyobrazić sobie życia nawet w tych, w dużym cudzysłowie, "lepszych" warunkach, które oznaczały katorżniczą pracę przy ciężkich maszynach, bez możliwości wyjścia na świeże powietrze i z dzienną racją żywieniową wynoszącą pół litra wodnistej zupy i 16dkg chleba.

Heldze wraz z matką udało się przeżyć obozy i wrócić do Pragi. Zdobyła wykształcenie, założyła rodzinę, lecz mimo to, jak sama mówi, obóz wciąż jest dla niej czasem teraźniejszym. Opowiadając o nim, przenosi się z powrotem w czasy głodu i zimna. Nigdy nie zapomniała. Świat też nie powinien.

środa, 13 listopada 2013

112. "Inferno" - Dan Brown

17:53 Posted by Kasia No comments
Na początku, Langdon się budzi.

Naukowiec nie wie, gdzie jest, ani jak się tam znalazł. Ostatnim jego wspomnieniem jest zwyczajny dzień, który spędzał na uczelni w Stanach, a już po chwili okazuje się, że teraz znajduje się we włoskim szpitalu, w którym dochodzi do siebie po postrzale w głowę.

A zaraz potem ktoś próbuje go zabić i zaczyna się walka o życie bohatera, w której pomaga mu młoda lekarka, Sienna Brooks.

Wieloma przymiotnikami można opisać najnowszą powieść Browna. Pod wieloma względami jest ona absurdalna, nie sposób również zaprzeczyć, że autor jest bardzo płodny w tworzeniu sytuacji, które wymykają się pod pewnymi względami naszemu standardowemu widzeniu świata.

"Inferno" skłania również do refleksji. Książka książką, ale jak ludzkość faktycznie ma zamiar poradzić sobie z problemem przeludnienia, który musi ją spotkać, jako że ludzie rozmnażają się w postępie geometrycznym? Może jednak szalony geniusz-transhumanista, którego obecność przewija się przez całą ksiażkę, miał rację? Temat, który Brown porusza, jest trudny, a zakończenie zupełnie niepodobne nie tylko do pozostałych książek tego autora, ale również do podobnych pozycji z tego gatunku.

A poza tym wszystkim, jest to Brown, więc czyta się to błyskawicznie.

4/5
7/10